4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 10 | Patronat PIE
Grzech #10: „dziwne sporty wodne”. Dlaczego dla ekosystemu to armageddon
Skutery wodne, łodzie motorowe, wakeboarding, quady nad brzegiem – zapewniają adrenalinę i niezapomniane wrażenia. Kłopot w tym, że łączą naraz wszystko, co dla płytkiej strefy przybrzeżnej najgorsze: powodują hałas i dużą falę oraz wpływają/wjeżdżają tam, gdzie życie jest najbardziej wrażliwe. W dziesiątym, ostatnim tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” pokazujemy, jak cieszyć się prędkością bez szkodzenia przyrodzie.
Nikt nie odmawia nikomu prawa do frajdy. Problem polega na tym, że ta grupa aktywności kumuluje kilka oddziaływań jednocześnie i robi to najczęściej tam, gdzie ekosystem jest najbardziej wrażliwy – w wąskim pasie wzdłuż styku lądu i wody. Na zakończenie cyklu przyglądamy się więc rekreacji, która daje najwięcej wrażeń, ale też najwięcej kosztuje ekosystem.
Skuter wodny płoszy mocniej niż motorówka
Skuter wodny ma płytkie zanurzenie i rozwija prędkość do nawet 100 km/h, dzięki czemu wpływa tam, gdzie inne jednostki nie mają wstępu – w płytką strefę przybrzeżną, będącą miejscem lęgów i rozrodu wielu gatunków zwierząt. W przeciwieństwie do motorówki, która bliżej brzegu zwalnia, skuter często pędzi wprost ku wybrzeżu, gwałtownie zmienia kurs oraz często przyśpiesza i zwalnia. Badania służb ochrony przyrody pokazują, że te pojazdy płoszą zwierzęta z większej odległości i wywołują silniejsze reakcje niż samochody, quady czy nawet motorówki, a ptaki nurkujące bywają zaskakiwane przy wynurzeniu. Do tego dochodzi hałas oddziaływujący zarówno pod wodą, jak i na jej powierzchni – w odległości 1 m od skutera osiąga on poziom od 120 do nawet 140 dB. Przy tym skutki są lokalnie skoncentrowane: te same miejsca są nękane wielokrotnie w krótkim czasie.
Wielka fala, wzburzone dno
Wakeboarding i wakesurfing to z kolei celowe generowanie dużej fali. Wyczynowe łodzie napełniają zbiorniki balastowe, by fala urosła do 0,6–0,9 m, a według danych służb ochrony środowiska niosą one nawet 6–9 razy więcej energii niż zwykłe łodzie – energia fali rośnie z kwadratem jej wysokości. Niezależne badania (Uniwersytet w Minnesocie) wskazują, że taka łódź powinna trzymać się ponad 150 m od brzegu, by jej fala zeszła do poziomu zwykłych jednostek. Bliżej brzegu fala podmywa ląd, niszczy roślinność podwodną i szuwarową oraz wzbija osady denne, które mogą uwalniać zmagazynowany fosfor i podnoszą mętność wody.
Quady i brzeg – armageddon także na lądzie
Armagedon nie kończy się na linii wody. Quady i inne pojazdy terenowe wjeżdżają na plaże, wydmy i tereny podmokłe, niszczą roślinność brzegową i wydmową, ubijają glebę, wzmagają erozję, niszczą gniazda i płoszą ptaki – zwłaszcza gatunki gniazdujące na ziemi. Uderzają więc dokładnie w ten sam pas roślinności przybrzeżnej, który – jak pokazywaliśmy w pierwszym „grzechu” – działa jak naturalny filtr chroniący wodę przed zanieczyszczeniem.
Dlaczego powinno nas to interesować?
Bo miejsce uprawiania tych aktywności jest najczulszym punktem jeziora. Płytka strefa przybrzeżna to lęgowiska ptaków, tarliska ryb i naturalny filtr wody – zniszczona wpływa na kondycję całego akwenu. Szczególnie chroniony powinien być sezon lęgowy, gdy hałas i falowanie potrafią przesądzić o pojawieniu się lub nie całego pokolenia zwierząt. Tracą też wypoczywający: cisza i czysta woda to dobro wspólne, a jeden głośny przejazd potrafi pozbawić ich całą zatokę.
„Motorowe sporty wodne mogą niekorzystnie oddziaływać zarówno na podwodną, jak i nadwodną część ekosystemu jeziora, przede wszystkim poprzez generowanie hałasu, falowanie oraz wzburzanie osadów dennych. Ich wpływ można jednak ograniczać. Manewry wykonywane na otwartej, głębokiej wodzie zwykle powodują mniejsze lokalne zakłócenia niż ruch w płytkich zatokach i w pobliżu brzegów. Szczególnej ochrony wymagają trzcinowiska, tarliska oraz miejsca lęgowe, gdzie hałas, fale i wielokrotne przepływanie jednostek mogą płoszyć zwierzęta oraz zakłócać ich żerowanie, odpoczynek i rozród. Dlatego sporty motorowodne powinno uprawiać się wyłącznie w wyznaczonych strefach, z dala od wrażliwych siedlisk, z zachowaniem odpowiedniej odległości od brzegu oraz obowiązujących ograniczeń sezonowych”.
– dr hab. Michał Budka, Zakład Ekologii Behawioralnej UAM w Poznaniu
Skala i prawo: gdzie tego nie wolno
Prawo w wielu miejscach już ogranicza wpływ sportów motorowodnych. Na akwenach objętych strefą ciszy (ustanawianą uchwałą rady powiatu na podstawie Prawa ochrony środowiska) obowiązuje zakaz używania jednostek z silnikiem spalinowym – na samych Wielkich Jeziorach Mazurskich takich stref jest już ponad 130. W parkach narodowych i rezerwatach ustawa o ochronie przyrody (art. 15) zakazuje uprawiania sportów motorowodnych i używania sprzętu motorowego poza wyznaczonymi szlakami, a w parkach krajobrazowych podobne zakazy wprowadza sejmik województwa – często wprost dla ochrony ptaków lęgowych. Użytkownicy skuterów wodnych i innych jednostek motorowych powinni przestrzegać lokalnych regulaminów oraz zachowywać wymagane odległości od kąpielisk, trzcinowisk i miejsc lęgowych.
Nie chodzi o odbieranie komukolwiek przyjemności, lecz o miejsce, prędkość i dystans od brzegu. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,8 mln krajowych podróży turystycznych – gdy choćby ułamek z nich to głośna, szybka rekreacja skoncentrowana na kilku popularnych akwenach, presja na te ekosystemy staje się realna.
Co możemy zrobić?
- Uprawiajmy sporty motorowe tylko na wyznaczonych do tego akwenach – przed wyjazdem sprawdźmy strefy ciszy i obszary chronione.
- Trzymajmy dystans od brzegu, kąpielisk, trzcin i płytkiej strefy; wakesurfing i wakeboarding prowadźmy daleko od brzegu i w głębokiej wodzie.
- Nie wjeżdżajmy quadem na plaże, wydmy i tereny podmokłe – to niszczy roślinność i lęgowiska.
- W sezonie lęgowym zachowajmy szczególną ostrożność i rozważmy cichsze formy rekreacji: kajak, SUP, żaglówkę lub napęd elektryczny.
Zasada na ten tydzień: adrenalina tak, ale w wyznaczonym miejscu i z dala od brzegu – najwrażliwszej strefy, w której toczy się życie jeziora.
O kampanii 10GG
„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.
Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/
Źródła:
- Wpływ skuterów wodnych (personal watercraft) na dzikie zwierzęta – płoszenie, reakcje behawioralne, koncentracja oddziaływań – dane służb ochrony przyrody (m.in. Florida Fish & Wildlife) i przeglądy NOAA (Monterey Bay National Marine Sanctuary).
- Charakterystyka fali łodzi do wakesurfingu i zalecane odległości od brzegu – St. Anthony Falls Laboratory, University of Minnesota, 2022; energia fali – Michigan Department of Natural Resources.
- Resuspensja osadów, uwalnianie fosforu i niszczenie roślinności przez falowanie – przeglądy dotyczące boat wake (m.in. Gabel i in., 2017; VIMS, 2017).
- Podstawy prawne – ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska (art. 116 – strefy ciszy); ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (art. 15 – parki narodowe i rezerwaty, art. 17 – parki krajobrazowe); przepisy o żegludze śródlądowej.
- Krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
- https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Strefa buforowa, czyli naturalna oczyszczalnia Polskie i zagraniczne badania naukowe potwierdzają często niedocenianą przez społeczeństwo rolę szuwarów. Te pasy roślinności stabilizują linię brzegową, ograniczają proces erozji i są ważnym miejscem rozrodu ryb, płazów i ptaków wodnych. Nade wszystko zaś pełnią funkcję biologicznego filtra pochłaniającego nadmiar substancji odżywczych i chroniącego zbiorniki przed eutrofizacją. Badania nad strefami buforowymi prowadzone są od lat 70. XX w. na świecie, a w Polsce rozwijają się intensywnie od początku XXI w. Ich wyniki wskazują, że strefy buforowe skutecznie ograniczają ilość zanieczyszczeń obszarowych przedostających się do rzek, jezior i zbiorników retencyjnych. Jako filtr na styku lądu i wody zatrzymują znaczne ilości zawiesin glebowych, fosforu związanego z cząstkami gleby, azotanów rozpuszczonych w wodzie oraz pestycydów i innych zanieczyszczeń rolniczych. Z wyników badania opublikowanych w 2020 r. przez zespół naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego i SGGW, we współpracy z badaczami z Danii i Niemiec, wynika wręcz, że strefy buforowe na terenach podmokłych są w stanie eliminować nawet do 82 proc. azotu i 87 proc. fosforu. Jak podkreśla ekspertka Wodnych Spraw dr hab. Agnieszka Kolada z Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, działania człowieka w obrębie brzegów jezior, których skutkiem jest niszczenie tego obszaru i rozszczelnianie strefy ekotonowej, w zasadniczy sposób przyczyniają się do zanieczyszczenia wód, przebudowy lub degradacji siedlisk i gatunków wodnych, a co za tym idzie – pogorszenia stanu ekologicznego jeziora.