4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 10 | Patronat PIE

Grzech #10: „dziwne sporty wodne”. Dlaczego dla ekosystemu to armageddon


Skutery wodne, łodzie motorowe, wakeboarding, quady nad brzegiem – zapewniają adrenalinę i niezapomniane wrażenia. Kłopot w tym, że łączą naraz wszystko, co dla płytkiej strefy przybrzeżnej najgorsze: powodują hałas i dużą falę oraz wpływają/wjeżdżają tam, gdzie życie jest najbardziej wrażliwe. W dziesiątym, ostatnim tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” pokazujemy, jak cieszyć się prędkością bez szkodzenia przyrodzie.
Nikt nie odmawia nikomu prawa do frajdy. Problem polega na tym, że ta grupa aktywności kumuluje kilka oddziaływań jednocześnie i robi to najczęściej tam, gdzie ekosystem jest najbardziej wrażliwy – w wąskim pasie wzdłuż styku lądu i wody. Na zakończenie cyklu przyglądamy się więc rekreacji, która daje najwięcej wrażeń, ale też najwięcej kosztuje ekosystem.


Skuter wodny płoszy mocniej niż motorówka


Skuter wodny ma płytkie zanurzenie i rozwija prędkość do nawet 100 km/h, dzięki czemu wpływa tam, gdzie inne jednostki nie mają wstępu – w płytką strefę przybrzeżną, będącą miejscem lęgów i rozrodu wielu gatunków zwierząt. W przeciwieństwie do motorówki, która bliżej brzegu zwalnia, skuter często pędzi wprost ku wybrzeżu, gwałtownie zmienia kurs oraz często przyśpiesza i zwalnia. Badania służb ochrony przyrody pokazują, że te pojazdy płoszą zwierzęta z większej odległości i wywołują silniejsze reakcje niż samochody, quady czy nawet motorówki, a ptaki nurkujące bywają zaskakiwane przy wynurzeniu. Do tego dochodzi hałas oddziaływujący zarówno pod wodą, jak i na jej powierzchni – w odległości 1 m od skutera osiąga on poziom od 120 do nawet 140 dB. Przy tym skutki są lokalnie skoncentrowane: te same miejsca są nękane wielokrotnie w krótkim czasie.


Wielka fala, wzburzone dno


Wakeboarding i wakesurfing to z kolei celowe generowanie dużej fali. Wyczynowe łodzie napełniają zbiorniki balastowe, by fala urosła do 0,6–0,9 m, a według danych służb ochrony środowiska niosą one nawet 6–9 razy więcej energii niż zwykłe łodzie – energia fali rośnie z kwadratem jej wysokości. Niezależne badania (Uniwersytet w Minnesocie) wskazują, że taka łódź powinna trzymać się ponad 150 m od brzegu, by jej fala zeszła do poziomu zwykłych jednostek. Bliżej brzegu fala podmywa ląd, niszczy roślinność podwodną i szuwarową oraz wzbija osady denne, które mogą uwalniać zmagazynowany fosfor i podnoszą mętność wody.


Quady i brzeg – armageddon także na lądzie


Armagedon nie kończy się na linii wody. Quady i inne pojazdy terenowe wjeżdżają na plaże, wydmy i tereny podmokłe, niszczą roślinność brzegową i wydmową, ubijają glebę, wzmagają erozję, niszczą gniazda i płoszą ptaki – zwłaszcza gatunki gniazdujące na ziemi. Uderzają więc dokładnie w ten sam pas roślinności przybrzeżnej, który – jak pokazywaliśmy w pierwszym „grzechu” – działa jak naturalny filtr chroniący wodę przed zanieczyszczeniem.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Bo miejsce uprawiania tych aktywności jest najczulszym punktem jeziora. Płytka strefa przybrzeżna to lęgowiska ptaków, tarliska ryb i naturalny filtr wody – zniszczona wpływa na kondycję całego akwenu. Szczególnie chroniony powinien być sezon lęgowy, gdy hałas i falowanie potrafią przesądzić o pojawieniu się lub nie całego pokolenia zwierząt. Tracą też wypoczywający: cisza i czysta woda to dobro wspólne, a jeden głośny przejazd potrafi pozbawić ich całą zatokę.

„Motorowe sporty wodne mogą niekorzystnie oddziaływać zarówno na podwodną, jak i nadwodną część ekosystemu jeziora, przede wszystkim poprzez generowanie hałasu, falowanie oraz wzburzanie osadów dennych. Ich wpływ można jednak ograniczać. Manewry wykonywane na otwartej, głębokiej wodzie zwykle powodują mniejsze lokalne zakłócenia niż ruch w płytkich zatokach i w pobliżu brzegów. Szczególnej ochrony wymagają trzcinowiska, tarliska oraz miejsca lęgowe, gdzie hałas, fale i wielokrotne przepływanie jednostek mogą płoszyć zwierzęta oraz zakłócać ich żerowanie, odpoczynek i rozród. Dlatego sporty motorowodne powinno uprawiać się wyłącznie w wyznaczonych strefach, z dala od wrażliwych siedlisk, z zachowaniem odpowiedniej odległości od brzegu oraz obowiązujących ograniczeń sezonowych”.

– dr hab. Michał Budka, Zakład Ekologii Behawioralnej UAM w Poznaniu


Skala i prawo: gdzie tego nie wolno


Prawo w wielu miejscach już ogranicza wpływ sportów motorowodnych. Na akwenach objętych strefą ciszy (ustanawianą uchwałą rady powiatu na podstawie Prawa ochrony środowiska) obowiązuje zakaz używania jednostek z silnikiem spalinowym – na samych Wielkich Jeziorach Mazurskich takich stref jest już ponad 130. W parkach narodowych i rezerwatach ustawa o ochronie przyrody (art. 15) zakazuje uprawiania sportów motorowodnych i używania sprzętu motorowego poza wyznaczonymi szlakami, a w parkach krajobrazowych podobne zakazy wprowadza sejmik województwa – często wprost dla ochrony ptaków lęgowych. Użytkownicy skuterów wodnych i innych jednostek motorowych powinni przestrzegać lokalnych regulaminów oraz zachowywać wymagane odległości od kąpielisk, trzcinowisk i miejsc lęgowych.
Nie chodzi o odbieranie komukolwiek przyjemności, lecz o miejsce, prędkość i dystans od brzegu. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,8 mln krajowych podróży turystycznych – gdy choćby ułamek z nich to głośna, szybka rekreacja skoncentrowana na kilku popularnych akwenach, presja na te ekosystemy staje się realna.


Co możemy zrobić?


  • Uprawiajmy sporty motorowe tylko na wyznaczonych do tego akwenach – przed wyjazdem sprawdźmy strefy ciszy i obszary chronione.
  • Trzymajmy dystans od brzegu, kąpielisk, trzcin i płytkiej strefy; wakesurfing i wakeboarding prowadźmy daleko od brzegu i w głębokiej wodzie.
  • Nie wjeżdżajmy quadem na plaże, wydmy i tereny podmokłe – to niszczy roślinność i lęgowiska.
  • W sezonie lęgowym zachowajmy szczególną ostrożność i rozważmy cichsze formy rekreacji: kajak, SUP, żaglówkę lub napęd elektryczny.

Zasada na ten tydzień: adrenalina tak, ale w wyznaczonym miejscu i z dala od brzegu – najwrażliwszej strefy, w której toczy się życie jeziora.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Wpływ skuterów wodnych (personal watercraft) na dzikie zwierzęta – płoszenie, reakcje behawioralne, koncentracja oddziaływań – dane służb ochrony przyrody (m.in. Florida Fish & Wildlife) i przeglądy NOAA (Monterey Bay National Marine Sanctuary).
  • Charakterystyka fali łodzi do wakesurfingu i zalecane odległości od brzegu – St. Anthony Falls Laboratory, University of Minnesota, 2022; energia fali – Michigan Department of Natural Resources.
  • Resuspensja osadów, uwalnianie fosforu i niszczenie roślinności przez falowanie – przeglądy dotyczące boat wake (m.in. Gabel i in., 2017; VIMS, 2017).
  • Podstawy prawne – ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska (art. 116 – strefy ciszy); ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (art. 15 – parki narodowe i rezerwaty, art. 17 – parki krajobrazowe); przepisy o żegludze śródlądowej.
  • Krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 9 | Patronat PIE

Grzech #9: zanęty wędkarskie. Kiedy „dokarmianie” ryb szkodzi wodzie


Wędkarstwo to jedna z najbardziej wartościowych form kontaktu z naturą – w Polsce uprawia je nawet 2 mln osób. Problem nie leży w samym wędkowaniu, lecz w nadmiarze zanęty: to dodatkowa porcja fosforu i azotu, która w małym, nagrzanym zbiorniku wodnym przyspiesza eutrofizację i zabiera tlen. W dziewiątym tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” podpowiadamy, jak łowić z głową – bez szkód dla wody i dla samego łowiska.
Zacznijmy od jasnej deklaracji: wędkarze są sojusznikami wód, a nie ich przeciwnikami. Polski Związek Wędkarski prowadzi zarybienia, chroni akweny i wspiera Społeczną Straż Rybacką. Ten „grzech” nie jest więc apelem o rezygnację z pasji – to praktyczna wskazówka, informacja o jednym elemencie, który łatwo przedawkować.


Zanęta to nie tylko przynęta – to ładunek biogenów


Zanęta z definicji jest materią organiczną, zawierającą fosfor i azot – to te same biogeny, które przewijają się przez kolejne „grzechy” kampanii i napędzają eutrofizację. Recenzowane badania pozwoliły na pewne wyliczenia: ładunek składników odżywczych z zanęt wynosi od ok. 0,1 kg fosforu i 0,5 kg azotu na hektar rocznie na naturalnych łowiskach białorybu do nawet 1,6 kg fosforu i 10,2 kg azotu na hektar rocznie na komercyjnych łowiskach karpiowych (Imbert i in., 2025). Co ważne, ładunek ten jest silnie sezonowy – kumuluje się wiosną i latem, czyli w szczycie aktywności wędkarskiej.


Najgroźniej w upał i w małych zbiornikach


Zanęta nie leży w wodzie bezczynnie. Badania pokazują, że nawet jedna piąta fosforu przechodzi z niej do toni wodnej już w ciągu pierwszych 12 godzin, a tempo uwalniania rośnie wraz z temperaturą (Scientific Reports, 2023). Niezjedzona rozkłada się, a proces ten zużywa tlen – dlatego skutki są najdotkliwsze w małych, płytkich i nagrzanych akwenach, gdzie zdolność środowiska do przetwarzania materii organicznej jest ograniczona. Dodatkowo w niektórych badanych zanętach komercyjnych wykryto metale ciężkie, które mogą stanowić kolejne źródło zanieczyszczeń. Największe ryzyko powstaje tam, gdzie zanęcanie jest obfite i skoncentrowane – na przykład podczas zawodów.


Wędkarz bywa sojusznikiem wody – liczy się bilans


Jest i druga strona medalu, o której warto pamiętać. Klasyczne badanie 37 polskich akwenów wykazało, że choć zanęcanie jest istotnym źródłem biogenów, wędkarze wyjmowali z wody wraz z połowem 22 razy więcej fosforu i 17 razy więcej azotu, niż wprowadzali z zanętą (Wołos, 1992). Wniosek jest budujący: wędkarstwo samo w sobie nie jest problemem dla bilansu składników odżywczych w wodzie – kłopotem bywa dopiero nadmiar zanęty i jej koncentracja w newralgicznym miejscu i czasie. Umiar w zanęcaniu to nie rezygnacja z pasji, lecz dbałość o łowisko.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Bo najbardziej traci na tym sam wędkarz. Eutrofizacja może prowadzić do spadku stężenia tlenu w wodzie, a w konsekwencji do przyduchy, śnięcia ryb oraz nadmiaru glonów i zakwitów sinic – czyli dokładnie tego, co psuje łowisko i odbiera radość z wędkowania. Woda w dobrej kondycji, z czystym dnem i dobrze natlenionym profilem, leży zarówno w interesie wędkarzy, jak i przyrody. Dbając o umiar w zanęcie, dbamy o ryby, które chcemy łowić także za rok.

„Bardzo skuteczną zanętą na ryby są robaki, najczęściej używane przez wędkarzy tylko jako przynęta: białe robaki, dżdżownice/dendrobeny, które można wrzucać do łowiska przy użyciu ziemi lub gliny. Robaki są źródłem cennego białka i bardzo skutecznie wabią ryby”.
– Wojciech Kamiński – indywidualny i drużynowy Mistrz Świata w wędkarstwie spławikowym


Skala i dobre praktyki


Skala nadaje temu znaczenie: Polski Związek Wędkarski zrzesza ponad 600 tys. członków, a łączną liczbę osób wędkujących w Polsce szacuje się na 1,5–2 mln. Przy takiej popularności nawet drobny nawyk – „dosypanie na zapas”, ale powtarzane masowo – robi różnicę. Nie istnieje jeden ogólnokrajowy limit ilości zanęty, ale wiele regulaminów łowisk i zawodów wprost ogranicza jej ilość, a Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb zobowiązuje do dbałości o stan wód. Najwięcej zależy więc od rozwagi samego wędkarza.


Co możemy zrobić?


  • Dostosujmy ilość zanęty do łowiska – w małych, płytkich i nagrzanych zbiornikach oraz w upały zanęcajmy oszczędnie.
  • Zanęcajmy celnie i stopniowo – tyle, ile potrzeba na utrzymanie ryb w łowisku, nie „na zapas”.
  • Wybierajmy zanęty o niższej zawartości fosforu i ograniczajmy nadmiar składników wysokobiałkowych tam, gdzie woda jest wrażliwa.
  • Zastosujmy zanęty składające się z robaków, które doskonale będą wabić ryby i ograniczą wprowadzanie do wody związków fosforu i azotu.
  • Respektujmy limity zanęty na zawodach i regulaminy łowisk – łówmy z myślą o kondycji wody.

Zasada na ten tydzień: zanęcaj z umiarem – tylko tyle, ile potrzeba do zwabienia i utrzymania ryb w łowisku; w małym, nagrzanym akwenie „mniej” znaczy lepiej dla wody i dla łowiska.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Imbert i in., Quantitative Estimates of Nutrient Inputs From Angling Baits in Lakes Supporting Different Recreational Fisheries, Fisheries Management and Ecology, 2025 (ładunek azotu i fosforu z zanęt).
  • Acute effects of angler’s groundbaits: nutrient flux to water column, Scientific Reports, 2023 (uwalnianie fosforu i azotu do wody, wpływ temperatury).
  • Fishing groundbaits as an under-recognised source of nutrients and heavy metals in freshwater ecosystems, Knowledge and Management of Aquatic Ecosystems, 2026.
  • Wołos A., Effect of ground-baiting on anglers’ catches and nutrient budget of water bodies as exemplified by Polish lakes, Aquaculture Research, 1992 (bilans biogenów na 37 polskich akwenach).
  • Dane o liczbie wędkarzy – Polski Związek Wędkarski (PZW); Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb; stan ekologiczny wód i eutrofizacja – GIOŚ; krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 8 | Patronat PIE

Grzech #8: niedopałki papierosów. Dlaczego są większym problemem, niż nam się wydaje?


Niedopałek to najczęstszy śmieć na świecie – rocznie wyrzuca się ich około 4,5 bln. Każdy to plastikowy filtr naładowany ponad 4 tys. substancji, a mniej niż jeden niedopałek na litr wody wystarczy, by uśmiercić połowę ryb w teście laboratoryjnym. W ósmym tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” przypominamy: mały, ale wcale nie niewinny.

Niedopałek to śmieć, który łatwo zlekceważyć – jest mały, znika w piasku, wydaje się nieszkodliwy. To złudzenie. Ogromna liczba wyrzucanych niedopałków, trwałość filtrów oraz toksyczność uwalnianych z nich substancji sprawiają, że nie można ich lekceważyć..


Najczęstszy śmieć świata – 4,5 bln rocznie


Papierosowe niedopałki są najpowszechniejszą formą śmieci na świecie – co roku do środowiska trafia ich ok. 4,5 bln. Na europejskich plażach filtry papierosowe znalazły się na drugim miejscu wśród odpadów z tworzyw jednorazowych, a w oceanach to jeden z najczęściej wyławianych typów śmieci. Problem jest rozpowszechniony również w Polsce – jak podają Zalewska i in. (2026), w latach 2020–2024 niedopałki stanowiły nawet 40% wszystkich odpadów odnotowanych pod względem liczebności na polskim wybrzeżu, szczególnie na plażach miejskich. Rzucony na chodnik czy w piasek lekki filtr szybko trafia do kratek ściekowych, a stamtąd do rzek, jezior i morza.


Filtr to plastik, nie wata – i cała „tablica Mendelejewa”


Filtr, wbrew temu, jak wygląda, nie jest zrobiony z waty. To octan celulozy – tworzywo sztuczne, które wolno ulega degradacji, a podczas starzenia rozpada się na coraz mniejsze włókna i fragmenty. Do tego dochodzi chemia: dym tytoniowy zawiera tysiące substancji chemicznych, a część z nich pozostaje w filtrze i może być wypłukiwana do wody. Mowa o metalach ciężkich (m.in. kadm, ołów, rtęć), nikotynie, wielopierścieniowych węglowodorach aromatycznych (WWA), smole, a czasami nawet pestycydach.


Mniej niż jeden niedopałek na litr – dawka śmiertelna


W 96-godzinnym teście laboratoryjnym odciek z jednego niedopałka na litr wody powodował śmierć połowy badanych ryb. Efekt ten zaobserwowano zarówno u gatunku morskiego, jak i słodkowodnego. Toksyczność wykazywały również same filtry, chociaż efekt występował przy wyższych stężeniach niż w przypadku całych niedopałków.

Zawarte w niedopałkach metale ciężkie i część trwałych związków organicznych mogą kumulować się w organizmach wodnych, wchodząc do łańcucha pokarmowego, a nikotyna wykazuje wysoką toksyczność już przy niskich stężeniach.


Dlaczego powinno nas to interesować?


W 96-godzinnym teście laboratoryjnym odciek z jednego niedopałka na litr wody powodował śmierć połowy badanych ryb. Efekt ten zaobserwowano zarówno u gatunku morskiego, jak i słodkowodnego. Toksyczność wykazywały również same filtry, chociaż efekt występował przy wyższych stężeniach niż w przypadku całych niedopałków.

Zawarte w niedopałkach metale ciężkie i część trwałych związków organicznych mogą kumulować się w organizmach wodnych, wchodząc do łańcucha pokarmowego, a nikotyna wykazuje wysoką toksyczność już przy niskich stężeniach.

„Niedopałki zawierają złożoną mieszaninę substancji chemicznych, w tym nikotynę, związki smoliste, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, benzen, formaldehyd, fenole, cyjanowodór oraz liczne metale, m.in. arsen, ołów, chrom, miedź i rtęć. Związki te mogą być stopniowo uwalniane i oddziaływać na organizmy występujące na plażach i w strefie przybrzeżnej. Niedopałki mogą pozostawać w środowisku nawet 10 lat, przez długi czas stanowiąc potencjalne źródło zanieczyszczeń. Dlatego nawet pojedynczy niedopałek nie jest obojętnym odpadem”.

– dr Agnieszka Jędruch, chemiczka morza, Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk


Skala i prawo: filtr to jednorazowy plastik


Prawo już to dostrzega. Unijna dyrektywa w sprawie tworzyw jednorazowego użytku (2019/904) zalicza filtry papierosowe do produktów z plastiku jednorazowego i nakłada na producentów wyrobów tytoniowych rozszerzoną odpowiedzialność – to oni współfinansują sprzątanie niedopałków, a opakowania muszą informować, że filtr zawiera plastik. W Polsce wyrzucenie niedopałka w miejscu publicznym inaczej niż do śmietnika jest wykroczeniem (zaśmiecanie, art. 145 Kodeksu wykroczeń). Nie należy również wrzucać niedopałków do ogniska – filtr jest tworzywem sztucznym, a jego spalanie powoduje emisję dodatkowych zanieczyszczeń.

Nie chodzi o krucjatę przeciw palącym, lecz o to, gdzie ląduje niedopałek. Analiza najliczniej występujących odpadów związanych z turystyką i rekreacją jednoznacznie wyróżnia niedopałki i filtry papierosowe (Zalewska i in., 2026). Przy tej skali nawet drobny nawyk „strzepnięcia” peta w piasek zamienia się w ogromny, punktowy ładunek zanieczyszczeń nad samą wodą.


Co możemy zrobić?


  • Nigdy nie wyrzucajmy niedopałków do wody, na piasek ani w trawę – to plastik naładowany trucizną.
  • Nośmy kieszonkową popielniczkę (wystarczy szczelny pojemnik czy pusta puszka) i wyrzucajmy niedopałki do kosza.
  • Nie palmy niedopałków w ognisku – to dokłada do dymu WWA i innych szkodliwych związków.
  • Nie dajmy się zwieść wyglądowi filtra – to nie wata, tylko wolno rozkładający się plastik.

Zasada na ten tydzień: niedopałek to mały plastik z dużą dawką trucizny – nigdy nie ląduje w wodzie, piasku ani ognisku, tylko w koszu.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Slaughter E. i in., Toxicity of cigarette butts, and their chemical components, to marine and freshwater fish, Tobacco Control 2011, 20 (Suppl. 1), i25–i29 (m.in. LC50 ≈ 1 niedopałek/l; 4,5 biliona niedopałków rocznie; ponad 4000 substancji).
  • Skład i trwałość filtrów z octanu celulozy, mikroplastik oraz uwalnianie metali ciężkich, nikotyny i WWA – przegląd literatury (m.in. Science of the Total Environment, 2024).
  • Zalewska, M., et al. (2026). Cigarette butts as a source of microplastic fibers and toxic contaminants in urban and aquatic environments. Environmental Pollution.
  • Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/904 w sprawie ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko (filtry papierosowe; rozszerzona odpowiedzialność producenta).
  • Podstawy prawne w Polsce – ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (art. 145); ustawa z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach (art. 191 – zakaz spalania odpadów); krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 7 | Patronat PIE

Grzech #7: śmieci na plaży. Jak plastik zostaje w wodzie na setki lat


Zapomniana butelka czy folia po kanapkach to nie tylko brzydki widok. Plastik nie znika – rozpada się w wodzie przez setki lat, rozdrabnia na mikroplastik i wędruje przez łańcuch pokarmowy różnych zwierząt, aż na nasz talerz. A spalany w ognisku uwalnia jedne z najgroźniejszych trucizn, jakie znamy. W siódmym tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” przypominamy prostą zasadę: nad wodą nie zostawiamy po sobie nic.
Śmieć na plaży wydaje się problemem chwilowym – ktoś posprząta, fala zabierze, samo zniknie. Nic z tych rzeczy. To, co zostawimy na brzegu, w ogromnej większości trafia do wody i zostaje w niej znacznie dłużej niż my odpoczywamy nad jeziorem czy morzem.


70 proc. odpadów w Bałtyku to plastik – i sporo pochodzi od nas

Skala jest udokumentowana. Według danych Komisji Helsińskiej (HELCOM) około 70 proc. odpadów w Bałtyku stanowi plastik i jest to najczęściej znajdowana na plażach kategoria śmieci. Dobry stan środowiska osiąga się przy mniej niż 20 sztukach odpadów na 100 m plaży – tymczasem próg ten przekracza 11 z 16 ocenianych akwenów Bałtyku. Co istotne dla tematu kampanii, nawet około jednej trzeciej bałtyckich odpadów pochodzi z rekreacji i turystyki, a polskie wybrzeże zaliczane jest do najbardziej obciążonych presją turystyczną w Europie.


Plastik nie znika – rozpada się na mikroplastik


Tworzywa sztuczne praktycznie nie ulegają rozkładowi biologicznemu. Pod wpływem słońca, tlenu i falowania nie znikają, lecz rozpadają się na coraz mniejsze fragmenty – mikroplastik. Plastikowa butelka pozostaje w środowisku przez setki lat. Że problem jest realny także u nas, pokazują badania polskiego wybrzeża: w piasku plaż znaleziono od 118 do 1382 cząstek mikroplastiku na kilogram, a w wodzie przybrzeżnej od 0,6 do niemal 2,8 cząstki na litr. Mikroplastik jest połykany przez różne organizmy i wędruje w górę łańcucha pokarmowego – trafia do ciał ryb, a wraz z nimi do naszych.


Nigdy w ognisku! Spalony plastik to dioksyny i furany


Kuszące pozbycie się śmieci w ognisku jest jednym z najgorszych rozwiązań. Spalanie odpadów z tworzyw sztucznych w niskiej temperaturze może prowadzić do emisji dioksyn, furanów, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych oraz metali ciężkich – związków rakotwórczych, trwałych w środowisku i kumulujących się w tkance tłuszczowej ryb, mięsie i nabiale. Szacuje się, że nawet 90 proc. dioksyn dociera do człowieka wraz z pożywieniem. Dlatego ognisko podlega dokładnie tym samym zasadom co domowy piec: palenie w nim odpadów jest zakazane.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Bo płacimy za to podwójnie. Zwierzęta wodne plączą się w odpadach i połykają je, biorąc za pokarm, a mikroplastik i dioksyny wracają do nas w rybach. Do tego dochodzi zwykły, przyziemny koszt: zaśmiecona plaża to zepsuty wypoczynek dla wszystkich i realne wydatki dla gmin na sprzątanie. Czysty brzeg nie pojawia się znikąd – bierze się z tego, że każdy zabiera po sobie własne śmieci.

„Mikro- i nanoplastiki przyciągają równie kiepskie towarzystwo, co one same – szkodliwe i trwałe zanieczyszczenia organiczne, metale ciężkie oraz mikroorganizmy antybiotykooporne. Koncentrują się one na drobinach, włóknach i fragmentach tworzyw sztucznych, tworząc tzw. gorące punkty toksyczności, oraz sprzyjają rozwojowi mikroorganizmów chorobotwórczych.

 

Dzięki swoim rozmiarom mikroplastiki mogą być przenoszone wraz z silnym wiatrem oraz frontami atmosferycznymi na wiele setek kilometrów, poza zasięg obecności człowieka, stąd ich obecność na alpejskich szczytach czy w lodowcach Grenlandii. Niosą ze sobą te skoncentrowane zagrożenia. Nie jesteśmy w stanie w dzisiejszych czasach uniknąć kontaktu z mikroplastikiem, jednak to od naszych codziennych decyzji i podejmowanych działań zależy, jak duże będzie narażenie na niego. Najnowsze badania naukowe ujawniają coraz większy wpływ środowiska na kształtowanie naszego zdrowia. Mikroplastik stanowi niezwykle ważny element tego wpływu”.

– Edyta Łaskawiec, wodna popularyzatorka nauki


Skala i prawo: gdzie silnik spalinowy jest zakazany


Prawo traktuje śmiecenie poważnie. Zaśmiecanie miejsc publicznych jest wykroczeniem z Kodeksu wykroczeń (art. 145), a osobny przepis chroni lasy (art. 162). Jeszcze surowiej traktowane jest spalanie odpadów: zgodnie z art. 191 ustawy o odpadach grozi za nie kara aresztu albo grzywny – w praktyce mandat do 500 zł, a przy skierowaniu sprawy do sądu grzywna nawet do 5000 zł. Brak kosza na śmieci w pobliżu niczego nie usprawiedliwia – wtedy po prostu zabieramy odpadki ze sobą.

A skala jest ogromna właśnie dlatego, że składa się z drobiazgów. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,8 mln krajowych podróży turystycznych – jedna pozostawiona butelka pomnożona przez tę liczbę daje góry odpadów w najcenniejszych przyrodniczo miejscach.


Co możemy zrobić?


  • Wyrzucajmy śmieci wyłącznie do przeznaczonych do tego pojemników i segregujmy je.
  • Jeśli w pobliżu nie ma kosza – zabierzmy śmieci ze sobą i wyrzućmy przy pierwszej okazji.
  • Nigdy nie palmy odpadów w ognisku – to nielegalne i trujące (dioksyny, furany, WWA).
  • Ograniczajmy zużycie plastiku jednorazowego: butelka wielorazowa, płócienna torba i mniej opakowań to mniej potencjalnych śmieci nad wodą.

Zasada na ten tydzień: nad wodą zostawiamy tylko ślady stóp – każdy śmieć zabieramy ze sobą, a odpadów nigdy nie palimy w ognisku.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Stan odpadów morskich w Bałtyku (udział plastiku, próg dobrego stanu, udział źródeł rekreacyjnych) – HELCOM, State of the Baltic Sea 2023; wskaźnik „beach litter”.
  • Zawartość mikroplastiku w piasku i wodzie polskiego wybrzeża – badania opublikowane w Marine Pollution Bulletin, 2022.
  • Toksyczność i trwałość dioksyn, furanów i WWA powstających przy spalaniu tworzyw sztucznych oraz ich bioakumulacja w łańcuchu pokarmowym – literatura przedmiotu (m.in. Roczniki PZH; zasoby edukacyjne zpe.gov.pl).
  • Podstawy prawne – ustawa z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach (art. 191 – zakaz spalania odpadów); ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (art. 145, 162).
  • Krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 6 | Patronat PIE

Grzech #6: łodzie motorowe. Cztery sposoby, w jakie „fajna zabawa” uderza w jezioro


Motorówka na jeziorze to nie jeden problem, lecz cztery naraz: spaliny i wycieki paliwa, hałas, fala i wzburzone osady. W szóstym tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” pokazujemy, dlaczego kilka minut szybkiej jazdy kosztuje ekosystem tak dużo – i że istnieje cicha alternatywa.
Łódź z silnikiem to wygoda i frajda – nikt nie chce Ci jej odbierać. Warto jednak wiedzieć, że jej wpływ na jezioro nie ogranicza się do „trochę hałasu”. To cztery odrębne oddziaływania, które nakładają się na siebie, a najsilniej uderzają w najwrażliwszą, płytką strefę przybrzeżną.


Po pierwsze: spaliny i paliwo prosto do wody


Starsze, gaźnikowe silniki dwusuwowe z uwagi na swoją konstrukcję potrafią oddawać do 20–30 proc. niespalonego paliwa wprost do wody (szacunki agencji EPA i CARB). Razem z nim do jeziora trafiają związki ropopochodne – lotne węglowodory aromatyczne (BTEX) oraz wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), z naftalenem na czele. Te ostatnie są szczególnie groźne dla ikry i narybku: w badaniach stężenia WWA rzędu 0,7 µg/l wywoływały u ikry deformacje, uszkodzenia genetyczne i zwiększoną śmiertelność (Carls i in., 1999). Nowoczesne silniki czterosuwowe oddają do wody kilkakrotnie mniej paliwa. W Stanach Zjednoczonych klasyczne gaźnikowe silniki dwusuwowe praktycznie zniknęły z oferty producentów po wejściu w życie zaostrzonych norm emisji EPA w połowie pierwszej dekady XXI w.


Po drugie: podwodny hałas


Pod wodą dźwięk niesie się dalej i szybciej niż w powietrzu. Hałas silnika płoszy ptaki wodne i ssaki, zagłusza sygnały, którymi porozumiewają się ryby, wywołuje u zwierząt stres zaburzający żerowanie oraz rozród. To właśnie hałas jest głównym powodem, dla którego na wielu akwenach tworzy się „strefy ciszy”: ochrona walorów akustycznych to jednocześnie ochrona zwierząt, dla których warkot silnika jest realnym czynnikiem stresogennym.


Po trzecie i czwarte: fala i wzburzone osady


Fala wywołana przez łodzie bywa groźniejsza, niż się wydaje, bo jej energia rośnie w przybliżeniu z kwadratem wysokości – fala dwa razy wyższa niesie czterokrotnie większą siłę niszczącą. Uderzając w brzeg, podmywa go i wyrywa roślinność, a w płytkiej strefie wzbija osady denne. Rosnąca mętność ogranicza dostęp światła, utrudniając rozwój roślinności podwodnej, a wzburzone osady uwalniają zmagazynowany w nich fosfor – ten sam biogen, który napędza zakwity glonów i sinic oraz zwiększa deficyt tlenu. Falowanie i turbulencje zrywają z dna bezkręgowce, ograniczając bazę pokarmową ryb (Gabel i in., 2017).

Jednymi z najbardziej wrażliwych siedlisk są łąki ramienicowe – podwodne dywany ramienic, które rozwijają się wyłącznie w czystej, przejrzystej wodzie i pomagają utrzymywać stabilność ekologiczną jeziora. Są tak wrażliwe na zmętnienie i mechaniczne niszczenie, że stanowią jeden z najlepszych wskaźników dobrego stanu wody – i jeden z pierwszych, który znika pod presją ruchu motorowego.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Bo skutki trwają dłużej niż nasz rejs. Mętna, uboższa w tlen woda z zakwitami glonów to gorsza jakość kąpieliska i mniej atrakcyjny akwen. Przetrzebione Ikra i narybek – najbardziej wrażliwe na ropopochodne i falowanie – przekładają się na spadek liczebności ryb w kolejnych sezonach, co odczują także wędkarze. A hałas, który jednym daje frajdę, innym odbiera to, po co przyjechali nad wodę: spokój.

Od lat obserwujemy dwa trendy – większe jednostki na wodzie i wzrost w sektorze jachtów motorowych. Tym ważniejsze jest, by korzystać z silników w rozsądny sposób – przestrzegać istniejących ograniczeń, uważać na innych, stosować efektywne i niskoemisyjne napędy, unikać pływania na pełnym gazie, zwłaszcza przy brzegu. Szanujmy naturę, często to ona nas przyciąga nad wodę.
– Mateusz Hoffmann, koordynator Fundacji „Żeglarstwo jest eko”


Skala i prawo: gdzie silnik spalinowy jest zakazany


Prawo już dziś chroni najcenniejsze akweny. Na wielu jeziorach obowiązują strefy ciszy, ustanawiane uchwałą rady powiatu na podstawie ustawy Prawo ochrony środowiska: zakazują najczęściej korzystania z silników spalinowych, dopuszczając jednocześnie do użytku silniki elektryczne. Osobno działa ustawa o ochronie przyrody, która w parkach narodowych i rezerwatach zakazuje używania łodzi motorowych poza wyznaczonymi szlakami – tak chronione są m.in. rezerwaty Jeziora Nidzkiego i Dobskiego czy jezioro Wigry.

Nie chodzi więc o odbieranie komukolwiek przyjemności z pływania, lecz o miejsce, prędkość i rodzaj napędu. Według danych z systemu Reja24, obecnie 75 proc. zarejestrowanych jednostek posiada głównie napęd mechaniczny, a liczba ta rośnie o 1 pp rocznie – przy takiej skali ruch motorowy na najpopularniejszych akwenach może stanowić istotną i rosnącą presję na lokalne ekosystemy.


Co możemy zrobić?


  • Sprawdźmy przed wypłynięciem, czy akwen nie jest objęty strefą ciszy lub ochroną prawną – tam silnik spalinowy jest po prostu zakazany.
  • Wybierajmy napęd elektryczny (dozwolony w większości stref ciszy), a na krótkich dystansach żagle lub wiosła.
  • Nie pływajmy szybko blisko brzegu i w płytkiej strefie – tam fala i śruba niszczą roślinność oraz wzbijają osady; przy brzegu utrzymujmy prędkość „bez fali”.
  • Dbajmy o silnik i tankowanie, by paliwo i olej nie trafiły do wody; zamiast starego dwusuwu gaźnikowego wybierajmy czterosuw.

Zasada na ten tydzień: silnik spalinowy zostawmy tam, gdzie prawo na niego pozwala, przy brzegu zwalniajmy, a gdy tylko można – wybierajmy napęd elektryczny, żagle lub wiosła.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Udział niespalonego paliwa oddawanego do wody przez silniki dwusuwowe – szacunki U.S. EPA oraz California Air Resources Board (CARB); przegląd: „Potential impacts of emissions from outboard motors on the aquatic environment”.
  • Toksyczność WWA dla ikry i larw ryb – Carls i in., 1999 (m.in. deformacje i śmiertelność ikry przy stężeniach poniżej 1 µg/l).
  • Wpływ fal generowanych przez łodzie na ekosystemy wodne (erozja, resuspensja osadów, uwalnianie fosforu, niszczenie makrofitów i bezkręgowców) – Gabel i in., Science of the Total Environment, 2017; przeglądy dot. boat wake (Chesapeake Bay STAC, 2017; Houser i in., 2021).
  • Podstawy prawne stref ciszy – ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska (uchwały rad powiatów); ograniczenia w parkach narodowych i rezerwatach – ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (art. 15).
  • Krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 5 | Patronat PIE

Grzech #5: paliwo do łodzi i spływy z parkingów, czyli zanieczyszczenia ropopochodne


Ruch turystyczny w Polsce rośnie, a wraz z nim zwiększa się presja na jeziora, rzeki i nadmorskie mariny. Tysiące łodzi, motorówek i samochodów, które odwiedzają latem najpopularniejsze akweny, mogą pozostawiać po sobie paliwa, oleje, mikroplastik oraz zanieczyszczenia spływające z parkingów. Problem narasta w momencie, gdy Polska zmaga się z kolejnymi epizodami suszy hydrologicznej i rekordowo niskimi stanami wód.


Więcej samochodów, więcej łodzi – rośnie presja turystyczna


Wyniki Generalnego Pomiaru Ruchu (GPR) z 2025 r. wskazują na konsekwentny wzrost ruchu samochodowego na polskich drogach – aż o 10 proc. w stosunku do roku poprzedniego. GDDKiA podkreśla, że najbardziej obciążone są autostrady i drogi ekspresowe w sezonie wakacyjnym. Tłumy zmotoryzowanych turystów przemierzają setki kilometrów, aby dostać się nad jeziora, rzeczne kąpieliska oraz bałtyckie plaże, generując ogromne ilości zanieczyszczeń ropopochodnych.
Dynamicznie zmienia się również sytuacja na drogach wodnych. Według danych cytowanych przez Fundację Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich po tamtejszym szlaku żeglugowym w ciągu jednego sezonu przepływa już nawet 16 tys. jachtów i łodzi. Według branży czarterowej i relacji służb wodnych rośnie przede wszystkim liczba skuterów wodnych, motorówek oraz houseboatów dostępnych bez patentu żeglarskiego. Cumują one w ponad 160 portach, pozostawiając po sobie charakterystyczny, tęczowy ślad na wodzie.
Rośnie również liczba turystów nad Bałtykiem – w sezonie letnim 2025 r. było ich już ponad 2,1 mln. Rozwijają się mariny w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Kołobrzegu, Świnoujściu i na Pętli Żuławskiej, w których coraz więcej jest jachtów motorowych i houseboatów. Rosnąca popularność turystyki jachtowej zwiększa presję na środowisko Bałtyku – od emisji spalin po ścieki i zanieczyszczenia ropopochodne.


Węglowodory i metale ciężkie spływają do wód


Silniki spalinowe w łodziach emitują podobne zanieczyszczenia jak samochody: tlenki azotu, tlenek węgla, związki siarki, lotne związki organiczne, sadzę, a nawet metale ciężkie typu ołów. Szczególnie problematyczne pod względem ekologicznym są wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), powstające podczas niepełnego spalania benzyny i oleju napędowego. Wiele z nich działa toksycznie, mutagennie lub rakotwórczo na organizmy wodne.

Zanieczyszczenia z układów wydechowych akumulują się przede wszystkim w zamkniętych akwenach typu mariny, morskie zatoki oraz jeziora – im większa popularność żeglarska regionu, tym problem jest bardziej widoczny. Największe szkody wyrządzają ekosystemom wodnym starsze silniki dwusuwowe, w których znaczna część mieszanki paliwowo-olejowej nie ulega spaleniu i trafia bezpośrednio do wody.

Wyniki badania poznańskich naukowców, opublikowane w 2022 r. w czasopiśmie Nature, dowiodły silnego wpływu ruchu łodzi na słodkowodne akweny. W 77 jeziorach w Polsce stwierdzono akumulację toksycznych substancji ropopochodnych i WWA w osadach dennych oraz wysokie stężenia metali ciężkich korespondujące z rekreacyjną popularnością zbiorników.


„Biodegradowalne” i „eko” – co to naprawdę znaczy?


Etykiety bywają mylące. W przypadku detergentów przepisy Unii Europejskiej wymagają, aby stosowane w nich surfaktanty spełniały kryteria biodegradowalności tlenowej. Nie oznacza to jednak, że cały produkt jest obojętny dla środowiska ani że można go wlać prosto do jeziora. Biodegradacja zachodzi także w wodach powierzchniowych, ale jej tempo zależy m.in. od temperatury, dostępności tlenu, aktywności mikroorganizmów i rodzaju związku. Zanim surfaktant ulegnie rozkładowi, oddziałuje na organizmy wodne. Mydła naturalne bywają mniej toksyczne niż wybrane surfaktanty syntetyczne, ale również nie powinny być spłukiwane bezpośrednio do wód. Hasła „eko”, „bio” czy „biodegradowalny” nie są więc licencją na używanie oznaczonych w ten sposób środków w jeziorze czy rzece.


Problematyczne parkingi nad wodą


Bagatelizowanym źródłem zanieczyszczeń są również parkingi i drogi prowadzące nad krajowe akweny. Wraz z samochodami nad rzeki i jeziora docierają nie tylko emisje z rur wydechowych, ale także mikrocząsteczki ze ścierających się opon, nawierzchni bitumicznych, tarcz hamulcowych, a nawet substancji wykorzystywanych do zimowego utrzymania dróg. W czasie deszczu, przy nieprawidłowej konstrukcji systemu odprowadzania opadów z dróg i parkingów, wszystkie te zanieczyszczenia są spłukiwane bezpośrednio do wody.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Część substancji ropopochodnych, szczególnie tych o krótszych łańcuchach, rozpuszcza się w wodzie tworząc kwasy i toksyczne roztwory, inne z kolei łączą się z materią organiczną i osiadają na dnie. Dopływ związków azotu zwiększa również ryzyko eutrofizacji zbiorników, która ogranicza podaż tlenu.
W długim okresie w akwenach intensywnie wykorzystywanych przez turystów dochodzi do pogorszenia jakości wody i akumulacji toksycznych związków w osadach dennych. W rezultacie u organizmów wodnych obserwowane są uszkodzenia skrzeli i zaburzenia funkcji rozrodczych.
Sytuację pogarsza występująca w Polsce od początku wiosny susza hydrologiczna, która sprawia, że rzeki, jeziora i zbiorniki stają się znacznie bardziej podatne na działanie zanieczyszczeń ropopochodnych – paliw, olejów silnikowych, smarów czy WWA poprzez znaczne ograniczenie stopnia ich rozcieńczenia. W drugiej połowie maja 2026 r. na prawie połowie krajowych stacji wodowskazowych odnotowano niskie stany. Mniej wody oznacza większe stężenie toksyn i częstsze przekroczenia dopuszczalnych norm.

„Należy pamiętać, że część substancji ropopochodnych ulega naturalnemu procesowi biodegradacji, poniekąd zmniejszającej presję chemiczną na organizmy żywe bytujące w wodach powierzchniowych. Ten proces ma jednak swoje ciemne strony. W niektórych przypadkach produkty powstające w wyniku biodegradacji mogą być bardziej toksyczne niż rozkładane zanieczyszczenie. Ponadto procesy biodegradacji potrzebują do swojego zajścia tlenu, więc w przypadku znacznego zanieczyszczenia substancjami biodegradowalnymi możemy mieć do czynienia ze zjawiskiem przyduchy, dokładnie tak, jak w upalne letnie dni.”
— dr inż. Radosław Kalinowski, ekotoksykolog specjalizujący się w ocenie ryzyka środowiskowego substancji chemicznych


Co możemy zrobić?


  • Tankujmy łodzie w osłoniętych miejscach i przy spokojnej wodzie, używając lejków oraz szczelnych kanistrów ograniczających rozbryzg paliwa.
  • Unikajmy mycia w rzece lub jeziorze elementów mających kontakt z paliwem.
  • Parkujmy samochody z dala od linii brzegowej i korzystajmy z wyznaczonych parkingów – bez wjeżdżania na nieutwardzone brzegi jezior i rzek.

Zasada na ten tydzień: chrońmy wodę przed paliwem i innymi zanieczyszczeniami – tankujmy oraz parkujmy w wyznaczonych miejscach.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • https://www.pap.pl/mediaroom/gddkia-ruch-na-drogach-krajowych-caly-czas-rosnie-synteza-wynikow-gpr-2025
  • https://www.zeglarstwojesteko.pl/post/stan-w%C3%B3d-wybranych-jezior-po%C5%82o%C5%BConychna-szlaku-wielkich-jezior-mazurskich
  •  Hütten, M. Maritime Activities Observed Through Open-Access Positioning Data: Moving and Stationary Vessels in the Baltic Sea. Geomatics 2025, 5, 69. https://doi.org/10.3390/geomatics5040069
  • Sojka, M., Jaskuła, J., Barabach, J. et al. Heavy metals in lake surface sediments in protected areas in Poland: concentration, pollution, ecological risk, sources and spatial distribution. Sci Rep 12, 15006 (2022). https://doi.org/10.1038/s41598-022-19298-y
  • Adedeji, J.A.; Tetteh, E.K.; Opoku Amankwa, M.; Asante-Sackey, D.; Ofori-Frimpong, S.; Armah, E.K.; Rathilal, S.; Mohammadi, A.H.; Chetty, M. Microbial Bioremediation and Biodegradation of Petroleum Products—A Mini Review. Appl. Sci. 2022, 12, 12212. https://doi.org/10.3390/app122312212
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 4 | Patronat PIE

Grzech #4: mydło i płyn do mycia naczyń w jeziorze. Dlaczego „eko” nie znaczy bezpieczne dla wody?


Umycie naczyń albo włosów „przy okazji kąpieli w jeziorze” wydaje się niewinne. W rzeczywistości wprowadzamy wtedy do wody surfaktanty, a zależnie od produktu także związki fosforu i resztki organiczne. Te pierwsze mogą uszkadzać skrzela ryb, a dodatkowy ładunek fosforu – nasilać eutrofizację.

Butelka płynu do naczyń czy żel pod prysznic nad wodą to pozornie drobiazg. Problem w tym, że jezioro nie jest zlewem podłączonym do oczyszczalni. To, co trafia do niego podczas mycia, nie jest oczyszczane i może oddziaływać na ekosystem, w którym żyją ryby, bezkręgowce i rośliny wodne.


Więcej niż piana


Płyny do mycia naczyń, szampony i żele zawierają surfaktanty – substancje obniżające napięcie powierzchniowe wody, dzięki którym łatwiej usuwają tłuszcz i brud. Niektóre środki myjące mają w składzie również związki fosforu, a woda po myciu naczyń niesie dodatkowo resztki organiczne. W jeziorach fosfor często jest biogenem ograniczającym rozwój fitoplanktonu, dlatego jego dodatkowy dopływ może nasilać eutrofizację: rozwój glonów i sinic, spadek przejrzystości wody oraz deficyty tlenu. Udział fosforanów z detergentów w eutrofizacji był jednym z powodów wprowadzenia w Unii Europejskiej limitów dla środków do prania i automatycznych zmywarek.


Surfaktanty uderzają w skrzela


Druga strona problemu jest mniej oczywista. Skrzela ryb są jednym z narządów szczególnie narażonych na kontakt z surfaktantami. Związki te mogą uszkadzać nabłonek skrzelowy, zwiększać wydzielanie śluzu oraz zaburzać wymianę gazową i gospodarkę jonową. Skala oddziaływania zależy od rodzaju surfaktantu, jego stężenia, właściwości wody i gatunku ryby – nie ma jednej wspólnej wartości toksycznej dla wszystkich detergentów. Badania potwierdzają również wpływ niektórych surfaktantów na glony, skorupiaki i tworzące podstawę sieci pokarmowej mikroorganizmy.


„Biodegradowalne” i „eko” – co to naprawdę znaczy?


Etykiety bywają mylące. W przypadku detergentów przepisy Unii Europejskiej wymagają, aby stosowane w nich surfaktanty spełniały kryteria biodegradowalności tlenowej. Nie oznacza to jednak, że cały produkt jest obojętny dla środowiska ani że można go wlać prosto do jeziora. Biodegradacja zachodzi także w wodach powierzchniowych, ale jej tempo zależy m.in. od temperatury, dostępności tlenu, aktywności mikroorganizmów i rodzaju związku. Zanim surfaktant ulegnie rozkładowi, oddziałuje na organizmy wodne. Mydła naturalne bywają mniej toksyczne niż wybrane surfaktanty syntetyczne, ale również nie powinny być spłukiwane bezpośrednio do wód. Hasła „eko”, „bio” czy „biodegradowalny” nie są więc licencją na używanie oznaczonych w ten sposób środków w jeziorze czy rzece.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Bo skutki nie zawsze widać od razu. Powtarzane przez wiele osób wprowadzanie do wody detergentów, kosmetyków i resztek jedzenia zwiększa lokalny ładunek substancji organicznych, biogenów i surfaktantów – szczególnie w płytkiej strefie przybrzeżnej. Więcej biogenów może sprzyjać zakwitom i deficytom tlenu, a surfaktanty szkodzą organizmom wodnym. W efekcie pogarsza się jakość wody i atrakcyjność kąpieliska.

„W jeziorach fosfor jest w niedoborze i jego ilość ogranicza rozwój roślin i glonów. Nawet niewielka dawka związków fosforu znacząco przyspiesza procesy eutrofizacji i pogarsza użytkową jakość wód. Gdyby porównać jezioro do talerza z zupą, to mycie siebie i naczyń oraz pranie w jeziorze jest jak plucie do tego talerza. Potem brzydzimy się jeść. Zatem nie plujmy do swego talerza, czynności higieniczne wykonujmy poza jeziorem, a woda z pralni i spod prysznica trafi do oczyszczali, zanim dotrze do wód powierzchniowych”.
– dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM


Skala i prawo: dlaczego to się sumuje


Obowiązujące obecnie przepisy Unii Europejskiej ograniczają łączną zawartość fosforu w konsumenckich detergentach do prania do 0,5 g na zalecaną dawkę, a w detergentach do automatycznych zmywarek do 0,3 g na standardową dawkę. Limity wprowadzono, aby zmniejszyć udział tych produktów w dopływie fosforu do wód i eutrofizacji. Nie zmienia to jednak podstawowej zasady: żaden środek myjący nie powinien być wlewany bezpośrednio do jeziora. Nowe rozporządzenie UE w sprawie detergentów i surfaktantów, przyjęte w 2026 r., w większości zacznie być stosowane dopiero od 23 września 2029 r.

Tu wkracza Prawo wodne, które zabrania wprowadzania ścieków do jeziora bez wymaganej zgody i spełnienia warunków określonych przepisami. Woda zużyta do mycia, wraz z mydłem i resztkami jedzenia, jest ściekiem – także wtedy, gdy „tylko opłukaliśmy garnek”. Umycie jednego kubka nie jest katastrofą. Problemem jest skala i to, że dzieje się to w najbardziej wrażliwej strefie przybrzeżnej, gdzie żerują ryby i rozwija się roślinność. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,5 mln krajowych podróży turystycznych – przy takiej liczbie „drobiazgi” szybko się sumują.


Co możemy zrobić?


  • Myjmy naczynia i siebie w miejscach do tego wyznaczonych. Zużytą wodę odprowadzajmy do kanalizacji albo zbiornika na ścieki, zgodnie z regulaminem miejsca – nie do jeziora, rzeki ani na sam brzeg.
  • W jeziorze nie używajmy mydła, szamponu, żelu ani pasty do zębów.
  • Nie traktujmy etykiet „eko”, „bio” czy „biodegradowalny” jako pozwolenia na mycie w jeziorze – żaden detergent nie jest neutralny dla wód.
  • Na biwaku i jachcie planujmy mycie pod kątem dostępu do sanitariatów w portach, marinach i na polach biwakowych.

Zasada na ten tydzień: kąp się w jeziorze, ale myj w sanitariacie – żaden detergent, nawet z napisem „eko”, nie jest neutralny dla wód.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Rozporządzenie (WE) nr 648/2004 w sprawie detergentów wraz z rozporządzeniem (UE) nr 259/2012 – wymogi biodegradowalności surfaktantów oraz limity zawartości fosforu w konsumenckich detergentach do prania i automatycznych zmywarek; rozporządzenie (UE) 2026/405 w sprawie detergentów i surfaktantów, stosowane w większości od 23 września 2029 r.
  • Schindler D.W., Eutrophication and Recovery in Experimental Lakes: Implications for Lake Management, Science, 184, 1974, 897–899 – znaczenie fosforu dla eutrofizacji jezior.
  • Sandbacka M., Christianson I., Isomaa B., The acute toxicity of surfactants on fish cells, Daphnia magna and fish – a comparative study, Toxicology in Vitro, 14, 2000, 61–68.
  • Pereira B.F. i in., Quantifying structural modifications of gills of two fish species after exposure to biodegradable detergents in urban lake water, Journal of Toxicology and Environmental Health, Part A, 80, 2017, 338–348.
  • Arora J. i in., Surfactant pollution, an emerging threat to ecosystem: Approaches for effective bacterial degradation, Journal of Applied Microbiology, 133, 2022, 1229–1244.
  • Kanyama T. i in., Natural soap is clinically effective and less toxic and more biodegradable in aquatic organisms and human skin cells than synthetic detergents, PLOS ONE, 20(6), 2025, e0324842 – porównanie wybranych składników mydeł naturalnych z wybranymi surfaktantami syntetycznymi.
  • Ustawa z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne, aktualny tekst jednolity – definicja ścieków oraz zasady ich wprowadzania do wód lub do ziemi; GUS, krajowe podróże turystyczne mieszkańców Polski w 2025 r.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii 10GG | Grzech nr 3 | Patronat PIE

Grzech #3: potrzeby fizjologiczne „w krzakach”. Skąd w wodzie dodatkowy azot i bakterie?


Załatwienie potrzeby fizjologicznej „w krzakach” albo za burtę jachtu wydaje się błahostką. W skali sezonu staje się jednak znaczącym źródłem azotu, fosforu i bakterii kałowych, które trafiają prosto do rzek i jezior. W trzecim tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” przypominamy: w tej sprawie wybór miejsca naprawdę ma znaczenie.

Nad wodą łatwo o myślenie: „to tylko ja, to tylko raz, to się rozcieńczy”. Problem w tym, że tak samo myślą tysiące osób w podobnym czasie i w tych samych popularnych miejscach. A woda – zwłaszcza w jeziorze o słabej wymianie – nie rozcieńcza wszystkiego bez śladu. To, co zostawimy na brzegu albo spuścimy do wody, prędzej czy później do nas wraca.


Każdy z nas to mały ładunek biogenów


Liczby są konkretne. Dorosły człowiek wydala średnio ok. 11–12 g azotu i ok. 1,5 g fosforu na dobę, z czego w moczu blisko 80 proc. azotu i połowę do dwóch trzecich fosforu. W skali roku to ok. 4 kg azotu i 0,4 kg fosforu na osobę. To dokładnie te same biogeny, które napędzają eutrofizację – proces opisany w pierwszym „grzechu” kampanii: nadmiar azotu i fosforu prowadzi do masowego rozwoju glonów i sinic, spadku przejrzystości wody i niedoboru tlenu przy dnie.


Mazury: pływające „miasto bez oczyszczalni”


Najlepiej widać to tam, gdzie kumuluje się turystyka wodna. Według szacunków Fundacji Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich w sezonie po mazurskich jeziorach pływa ok. 15 tys. jachtów, a ich załogi liczą łącznie nawet 100 tys. osób – tyle, co spore miasto, ale bez własnej oczyszczalni. Kluczowy problem to infrastruktura: na 161 portów jedynie 41 może odebrać ścieki z toalet chemicznych, a tylko 26 ekomarin dysponuje pompami do opróżniania zbiorników większych jachtów. W praktyce oznacza to, że część nieczystości zostaje w jeziorach.
Skalę pokazuje pojedynczy punkt: w jednym sezonie w giżyckiej Ekomarinie opróżniono zbiorniki około 1400 łódek (łącznie 143 m3 ścieków), choć jacht ze zbiornikiem przy normalnym użytkowaniu powinien być opróżniany co najmniej raz na dwa tygodnie. Do tego dochodzi chemia z toalet jachtowych, agresywna dla środowiska wodnego. Efekt jest zawsze ten sam: dodatkowy azot i fosfor, czyli paliwo dla glonów i sinic.


To nie tylko biogeny – to także bakterie kałowe


Druga, równie ważna strona problemu dotyczy kwestii sanitarnych. Ludzkie odchody to bakterie kałowe – przede wszystkim Escherichia coli i enterokoki. To właśnie one są podstawowym wskaźnikiem jakości wody w kąpieliskach. Dopuszczalne stężenia to 1000 jtk/100 ml dla E. coli i 400 jtk/100 ml dla enterokoków. Po ich przekroczeniu woda zostaje uznana za „nieprzydatną do kąpieli”, a na kąpielisku pojawia się czerwona flaga.
To nie teoria – każdego lata GIS wprowadza zakazy kąpieli z powodu parametrów mikrobiologicznych, m.in. wykrycia E. coli i enterokoków, zarówno nad Bałtykiem, jak i nad jeziorami. Aktualne komunikaty w tym temacie publikuje Serwis Kąpieliskowy (sk.gis.gov.pl).


Dlaczego powinno nas to interesować?


Bo to wraca do ludzi. Bakterie kałowe przedostają się do organizmu nie tylko po połknięciu wody, ale też przez śluzówki i drobne rany na skórze. Skutkiem bywają biegunki, bóle brzucha, nudności, wymioty i gorączka, których przebieg bywa cięższy u małych dzieci, seniorów, kobiet w ciąży i osób z obniżoną odpornością. Zamknięte kąpielisko w środku sezonu to też zepsuty urlop – dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy „zaoszczędzili” na wizycie w toalecie.

Ochrona Wielkich Jezior Mazurskich zaczyna się od codziennych decyzji każdego użytkownika wody, żeglarza, turysty, mieszkańca, nas wszystkich. Jednym z najważniejszych wyzwań pozostaje odpowiedzialne korzystanie z infrastruktury sanitarnej przez żeglarzy. Nielegalne zrzuty ścieków z toalet jachtowych, choć często niewidoczne, mają realny wpływ na jakość wody, stan ekosystemów i bezpieczeństwo kąpielisk”.

– Magdalena Fuk, prezeska Fundacji Wielkich Jezior Mazurskich, ekspertka „Wodnych Spraw”

 


Skala i prawo: dlaczego to się sumuje


Drobne decyzje milionów osób tworzą realną presję. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,5 mln krajowych podróży turystycznych, a w samych lipcu i sierpniu w nadmorskich obiektach noclegowych przebywało 2,1 mln turystów. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy żeglarzy na jeziorach. Pojedyncza potrzeba załatwiona w lesie nie jest katastrofą – problemem jest skala, bliskość brzegu i brak infrastruktury, które sprawiają, że te „drobiazgi” się sumują.

Dlatego obowiązują konkretne przepisy. Wprowadzanie ścieków do wód jest uregulowane w Prawie wodnym, które co do zasady zakazuje odprowadzania nieoczyszczonych ścieków bytowych do wód i do ziemi; ustawa wprost chroni m.in. strefę do 1 km od granic kąpielisk i plaż publicznych. Na wodach śródlądowych nie wolno zrzucać do wody nieczystości z jachtów – zbiorniki opróżnia się w przystosowanych do tego portach i ekomarinach. Zanieczyszczanie wód i miejsc publicznych jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny.


Co możemy zrobić?


  • Planujmy postoje pod kątem toalet – korzystajmy z sanitariatów w portach, marinach, na polach biwakowych i kąpieliskach.
  • Na jachcie używajmy zbiornika na nieczystości i opróżniajmy go w punkcie odbioru (ekomarina, „odsysarka”) – nigdy do wody; nie zrywajmy plomb.
  • Jeśli naprawdę musimy załatwić potrzebę w terenie – zróbmy to minimum 100 m od brzegu, z dala od ścieżek spływu wody, a odchody zakopmy (saperka).
  • Higienę z użyciem chemii (mydła, szamponu, pasty do zębów) realizujmy na lądzie.

Zasada na ten tydzień: woda to nie toaleta – potrzeby załatwiamy w wyznaczonych miejscach, a jeśli naprawdę musimy w terenie, robimy to z dala od brzegu i sprzątamy po sobie.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • Charakterystyka moczu i kału oraz ładunek azotu i fosforu – przegląd literatury (m.in. Rose i in., Critical Reviews in Environmental Science and Technology, 2015).
  • Dopuszczalne stężenia E. coli i enterokoków w wodzie w kąpieliskach oraz komunikaty o zakazach kąpieli – Główny Inspektorat Sanitarny, Serwis Kąpieliskowy (sk.gis.gov.pl), sezon 2025.
  • Dane o liczbie jachtów i infrastrukturze odbioru ścieków na Wielkich Jeziorach Mazurskich – Fundacja Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich.
  • Ustawa z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne (m.in. zasady wprowadzania ścieków do wód i ziemi, ochrona stref kąpieliskowych); Kodeks wykroczeń.
  • Stan ekologiczny jezior i eutrofizacja – Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ); krajowe podróże turystyczne – GUS, 2025.
  • Lasy Państwowe, Pożary w lasach – podsumowanie pierwszego półrocza 2025 r.; GUS, krajowe podróże turystyczne w 2025 r. oraz turystyczne obiekty noclegowe na obszarach nadmorskich w lipcu i sierpniu 2025 r.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja kampanii10GG | Grzech nr 2 | Patronat PIE

Grzech #2: ogniska poza wyznaczonymi miejscami. Skąd w wodzie tyle WWA?


Po ognisku na plaży zostaje więcej niż wypalony krąg. Podczas niecałkowitego spalania drewna powstają wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), a popiół i sadza pozostawione przy brzegu mogą zostać zmyte do jeziora lub rzeki. Część tych związków wiąże się z osadami i pozostaje w środowisku wodnym przez miesiące lub lata. W drugim tygodniu IV edycji ogólnopolskiej kampanii 10GG „Twoje wakacje wpływają na wodę” przypominamy: ognisko ma swoje miejsce – dosłownie.

Dla wielu z nas ognisko to kwintesencja letniego wieczoru nad wodą. Samo w sobie nie jest problemem – problemem bywa miejsce i sposób. Rozpalamy je na plaży, tuż przy brzegu, na trawie albo w lesie: tam, gdzie akurat jest nam wygodnie, a nie tam, gdzie jest to dozwolone i bezpieczne. Tymczasem to, co zostaje po ognisku, bardzo często trafia prosto do wody.


Każde spalanie drewna to nie tylko ciepło i dym


Przy niecałkowitym spalaniu drewna – zwłaszcza iglastego – powstają wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. To grupa ponad 200 związków, do której należą m.in. benzo(a)piren i naftalen. WWA zaliczane są do trwałych zanieczyszczeń organicznych: są odporne na rozkład i kumulują się w organizmach żywych, wędrując w górę łańcucha pokarmowego. Benzo(a)piren został sklasyfikowany przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (IARC) w grupie 1 – jako substancja o udowodnionym działaniu rakotwórczym.
To nie jest problem marginalny. Według krajowej inwentaryzacji emisji (KOBiZE) i Polskiego Alarmu Smogowego za ok. 84 proc. emisji benzo(a)pirenu w Polsce odpowiada sektor komunalno-bytowy, czyli spalanie paliw stałych – przede wszystkim węgla i drewna – w niskich temperaturach. Ognisko to ten sam mechanizm, tyle że na wolnym powietrzu i tuż przy wodzie.


WWA realnie pogarszają stan polskich wód


To nie tylko problem jakości powietrza. WWA są objęte monitoringiem stanu chemicznego rzek i jezior prowadzonym przez GIOŚ. Przekroczenie normy dla substancji priorytetowej może przesądzić o tym, że dana część wód nie osiągnie dobrego stanu chemicznego.

„Do rzek i jezior związki te trafiają z wielu źródeł – opadają wraz z pyłem, spływają z dróg i terenów zabudowanych, a także dowadnianych degradujących torfowisk, są odprowadzane ze ściekami. Część wiąże się z zawiesiną i osiada na dnie, gromadząc się w osadach. W przypadku ogniska rozpalonego tuż przy brzegu droga do wody jest znacznie krótsza: wystarczy deszcz, aby sadza, popiół i niedopalone resztki zostały spłukane bezpośrednio do jeziora lub rzeki”.
— Agnieszka Kolada, kierownik Zakładu Badań Ekosystemów Wodnych Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, ekspertka „Wodnych Spraw”

Unijne przepisy zaliczają grupę pięciu WWA do priorytetowych substancji niebezpiecznych, czyli zanieczyszczeń objętych szczególnym nadzorem w ochronie wód. Skalę ostrożności dobrze pokazują wymagania dla wody przeznaczonej do spożycia: wartość parametryczna dla benzo(a)pirenu wynosi zaledwie 0,01 mikrograma na litr – naprawdę niewielkie ilości mają znaczenie.


Popiół, który trafia do wody, jest toksyczny


Sam popiół, zmywany przez deszcz z nadbrzeżnego paleniska, też nie jest obojętny. Badania ekotoksykologiczne pokazują, że wodne wyciągi z popiołu po spalaniu roślinności i drewna hamują wzrost glonów i innych producentów pierwotnych oraz aktywność bakterii, a przy wyższych stężeniach są wprost śmiertelne dla organizmów wodnych – w jednym z badań popiół ze spalonej roślinności okazał się letalny dla kijanek już przy stężeniu rzędu kilku gramów na litr. Popiół niesie do wody nie tylko WWA, ale też metale i ładunek biogenów – mieszankę, która pogarsza zarówno chemiczny, jak i ekologiczny stan wód.


Dlaczego powinno nas to interesować?


Poza troską o przyrodę warto pomyśleć o sobie. Benzo(a)piren jest substancją rakotwórczą, która kumuluje się w organizmach i odkłada w tkankach ryb poławianych w zanieczyszczonych wodach – a więc może wracać do nas na talerzu. Z wodą mamy też bezpośredni kontakt podczas kąpieli. Do tego dochodzi ryzyko, o którym łatwo zapomnieć przy ładnej pogodzie: nieostrożne ognisko to jedna z najczęstszych przyczyn pożarów w pobliżu lasów i brzegów.
Ogień gaśnie, a my pakujemy się i wracamy do domu. Problem w tym, że część tego, co poszło z dymem i zostało w popiele, trafia do wody i zostaje w niej znacznie dłużej niż przez weekend. Najprostsze, co możemy zrobić dla jeziora, to rozpalać ognisko w miejscach do tego wyznaczonych, najlepiej w pewnej odległości od wody – i po sobie sprzątać.


Skala i prawo: dlaczego to się sumuje


Drobne błędy milionów osób tworzą realną presję. Według danych GUS w 2025 r. mieszkańcy Polski odbyli 54,5 mln krajowych podróży turystycznych, a w lipcu i sierpniu w nadmorskich obiektach noclegowych przebywało 2,1 mln turystów. Tylko w pierwszym półroczu 2025 r. w polskich lasach wybuchły 3374 pożary – o ponad 300 więcej niż rok wcześniej, a najczęstszą przyczyną pozostaje człowiek; wśród powtarzających się źródeł zaprószenia ognia służby wymieniają niedopałki i nielegalne ogniska.
Pojedyncze ognisko nad wodą nie „zatruje” całego jeziora – główny ładunek WWA bierze się z całorocznego spalania w domowych piecach. Ale latem ten sam mechanizm przenosi się w najbardziej wrażliwe miejsce – tuż nad brzeg – i mnoży przez liczbę turystów, dokładając do tego ryzyko pożaru.
Prawo jest jednoznaczne. W lasach, na terenach śródleśnych oraz w odległości do 100 m od granicy lasu ogień można rozpalać wyłącznie w miejscach wyznaczonych przez właściciela lasu lub nadleśniczego. Odrębne zakazy dotyczą także łąk, torfowisk i wrzosowisk. Od 2 stycznia 2026 r. za wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu pożarowemu grozi mandat do 5 tys. zł, a grzywna orzeczona przez sąd może wynieść do 30 tys. zł. Nawet w miejscu wyznaczonym trzeba sprawdzić regulamin i aktualne ograniczenia związane z zagrożeniem pożarowym.


Co możemy zrobić?


  • Rozpalajmy ognisko tylko w miejscach wyznaczonych i przygotowanych – przy polach biwakowych, stanicach czy wiatach; ich lokalizacje wskazują nadleśnictwa.
  • Zachowujmy bezpieczne odległości: co najmniej 100 m od granicy lasu i – dla dobra wód – co najmniej 100 m od brzegu jeziora.
  • Nie rozpalajmy ognia na plaży, na trawie ani bezpośrednio przy linii wody.
  • Po zakończeniu zawsze dokładnie wygaśmy ognisko – zalejmy je wodą lub zasypmy ziemią – i nie zostawiajmy popiołu przy brzegu.

Zasada na ten tydzień: ogień rozpalamy tylko w wyznaczonym palenisku. Po zakończeniu – bez żaru, bez śmieci i bez popiołu trafiającego do wody.

O kampanii 10GG

„10 grzechów głównych nieświadomego turysty” (10GG) to ogólnopolska akcja edukacyjna czasopisma „Wodne Sprawy”. IV edycja, prowadzona pod hasłem „Twoje wakacje wpływają na wodę”, trwa od 16 czerwca do 24 sierpnia 2026 r. Przez dziesięć kolejnych tygodni, w każdy poniedziałek, publikowany jest materiał poświęcony jednemu z dziesięciu „grzechów” wpływających na rzeki, jeziora, Bałtyk i strefy brzegowe. Kampanii towarzyszą materiały prasowe, plakat oraz wakacyjny konkurs fotograficzny „Twoje wakacje wpływają na wodę”. Więcej: wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg.

Więcej o kampanii: https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

Źródła:

  • KOBiZE, Krajowy bilans emisji zanieczyszczeń 2026 – Raport syntetyczny; dane emisyjne za 2024 r., rozdz. 2.2.3.4.
  • GIOŚ, Monitoring substancji priorytetowych w biocie w JCWP rzecznych i jeziornych – wyniki za 2022 r.
  • Environment Agency, Polycyclic aromatic hydrocarbons (PAHs): sources, pathways and environmental data, 2019.
  • IARC, Monographs, Vol. 92 i 100F; dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/39/UE; dyrektywa (UE) 2020/2184 w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia.
  • Silva V. i in., Toxicity assessment of aqueous extracts of ash from forest fires, CATENA 135 (2015), 401–408; Santos D. i in., Badania wpływu wodnych wyciągów popiołu po pożarach na płazy, Science of the Total Environment (2023)
  • Ustawa z dnia 28 września 1991 r. o lasach, art. 30; rozporządzenie MSWiA z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej; ustawa z dnia 7 listopada 2025 r. zmieniająca przepisy o wykroczeniach przeciwpożarowych (Dz.U. 2025 poz. 1818).
  • Lasy Państwowe, Pożary w lasach – podsumowanie pierwszego półrocza 2025 r.; GUS, krajowe podróże turystyczne w 2025 r. oraz turystyczne obiekty noclegowe na obszarach nadmorskich w lipcu i sierpniu 2025 r.
  • https://wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg/

4. edycja ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej 10GG | Patronat PIE

🌊 Polska Izba Ekologii objęła patronatem IV edycję ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej 10GG 10 Grzechów Głównych Nieświadomego Turysty, realizowanej pod hasłem Twoje wakacje wpływają na wodę.

Wakacyjny wypoczynek nad jeziorami, rzekami czy morzem powinien iść w parze z troską o środowisko. Nawet pozornie drobne działania – pozostawione odpady, niszczenie roślinności przybrzeżnej czy nieodpowiedzialne korzystanie z terenów nadwodnych – mają realny wpływ na stan wód i ekosystemów.

Celem kampanii jest budowanie świadomości ekologicznej oraz promowanie zasad odpowiedzialnego wypoczynku nad wodą. W ramach akcji publikowane są materiały edukacyjne przygotowane przez ekspertów, pokazujące, jak w prosty sposób ograniczyć negatywny wpływ turystyki na środowisko wodne.

Zachęcamy do śledzenia kampanii i wspólnego dbania o nasze rzeki, jeziora oraz Morze Bałtyckie. Pamiętajmy – każde nasze działanie nad wodą ma znaczenie. 💙💧

Więcej informacji: www.wodnesprawy.pl/akcja-edukacyjna-10gg


Grzech #1: Nielegalne pomosty, dzikie kąpieliska i cumowanie w trzcinach, czyli niszczenie strefy buforowej


W Polsce w sezonie letnim działa ponad 700 kąpielisk, ale mimo to spora część urlopowiczów wybiera dzikie wejścia do rzek i jezior. Przybrzeżne pasy trzcin, turzyc i zarośli zbyt często traktujemy jako przeszkodę w dostępie do wody… lub lądu. Cumując łodziami i kajakami bezmyślnie niszczymy przestrzeń, która jest cennym siedliskiem roślin i zwierząt. Mało kto wie, że szuwary to jeden z najważniejszych elementów chroniących zbiorniki wodne przed zanieczyszczeniem i eutrofizacją.

Strefa buforowa, czyli naturalna oczyszczalnia Polskie i zagraniczne badania naukowe potwierdzają często niedocenianą przez społeczeństwo rolę szuwarów. Te pasy roślinności stabilizują linię brzegową, ograniczają proces erozji i są ważnym miejscem rozrodu ryb, płazów i ptaków wodnych. Nade wszystko zaś pełnią funkcję biologicznego filtra pochłaniającego nadmiar substancji odżywczych i chroniącego zbiorniki przed eutrofizacją. Badania nad strefami buforowymi prowadzone są od lat 70. XX w. na świecie, a w Polsce rozwijają się intensywnie od początku XXI w. Ich wyniki wskazują, że strefy buforowe skutecznie ograniczają ilość zanieczyszczeń obszarowych przedostających się do rzek, jezior i zbiorników retencyjnych. Jako filtr na styku lądu i wody zatrzymują znaczne ilości zawiesin glebowych, fosforu związanego z cząstkami gleby, azotanów rozpuszczonych w wodzie oraz pestycydów i innych zanieczyszczeń rolniczych. Z wyników badania opublikowanych w 2020 r. przez zespół naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego i SGGW, we współpracy z badaczami z Danii i Niemiec, wynika wręcz, że strefy buforowe na terenach podmokłych są w stanie eliminować nawet do 82 proc. azotu i 87 proc. fosforu. Jak podkreśla ekspertka Wodnych Spraw dr hab. Agnieszka Kolada z Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, działania człowieka w obrębie brzegów jezior, których skutkiem jest niszczenie tego obszaru i rozszczelnianie strefy ekotonowej, w zasadniczy sposób przyczyniają się do zanieczyszczenia wód, przebudowy lub degradacji siedlisk i gatunków wodnych, a co za tym idzie – pogorszenia stanu ekologicznego jeziora.

Polskie jeziora cierpią z powodu eutrofizacji Z Raportu z klasyfikacji i oceny stanu jednolitych części wód powierzchniowych wykonanej w roku 2025 na podstawie danych z lat 2019-2024 opracowanego przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wynika, że wśród badanych 700 jezior, aż 28 proc. sklasyfikowano jako będące w słabym lub złym stanie ekologicznym. Jedną z głównych przyczyn tego stanu są przekroczone stężenia azotu i fosforu w wodzie. Źródłem tych biogenów jest często spływ powierzchniowy, który na skutek przekształcenia stref brzegowych łatwiej trafia do jeziora. Smutną prawdę o krajowych jeziorach potwierdza raport Zasoby wodne w Polsce – ochrona i wykorzystanie, przygotowany w 2021 r. na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj. Porównanie przejrzystości wody w Wielkich Jeziorach Mazurskich w roku 1990 i 2020 dowodzi, że w wielu popularnych akwenach, np. Jeziorach Nidzkim, Mamry, Niegocin czy Śniardwy, przeźroczystość wody mierzona widzialnością krążka Secchiego znacząco spadła, co jest uproszczoną miarą rosnącej eutrofizacji. Dlaczego powinno nas to interesować? Poza troską o środowisko naturalne i dobrobyt organizmów żyjących w rzekach i jeziorach, warto pomyśleć o letnich kąpielach. Zanieczyszczone azotem i fosforem wody znacznie częściej doświadczają zakwitów sinic, które wiążą się z koniecznością wywieszenia czerwonych flag. Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), wynika, że w ostatnich latach w sezonie letnim nawet 6-15 kąpielisk zamykanych jest codziennie z powodu toksycznych zakwitów.

W jaki sposób niszczymy strefy buforowe jezior i rzek? Po pierwsze, nielegalne pomosty… Niszczenie naturalnej strefy buforowej przy brzegach rzek i jezior bardzo często wiąże się z budową pomostów – niestety, wiele z nich powstaje bez pozwolenia. Kontrola przeprowadzona w 2025 r. przez pracowników Nadzorów Wodnych PGW Wody Polskie wykazała, że tylko w regionie wodnym Dolnej Wisły zidentyfikowano 1773 nielegalne pomosty – to dwa razy więcej niż tych z pozwoleniami w całym regionie. Aby zbudować pomost, trzeba wyciąć roślinność, a czasami również utwardzić brzeg. W rezultacie powstaje wyrwa w filtrze biologicznym, jakim są trzcinowiska i zarośla, którą zanieczyszczenia bez przeszkód przedostają się do wody wraz ze spływem powierzchniowym.

Po drugie, cumowanie w szuwarach… Przepływając przez trzciny, turzyce i inne rośliny, łódź dokonuje sporych zniszczeń w pasie przybrzeżnym. Ofiarą padają żabi skrzek, gniazda wodnych ptaków, żerowiska ryb. Powtórne cumowanie na dziko w tym samym miejscu prowadzi do degradacji pasa zieleni i osłabia naturalną ochronę zbiorników wodnych. Strefa buforowa działa najbardziej efektywnie wtedy, gdy jest zwarta, nieprzerwana i stabilna korzeniowo, a łamanie trzcin zdecydowanie tej integralności nie służy. Dodatkowym problemem są kile i kotwice, które silnie ingerują w dno i brzegi, degradując całe odcinki brzegowe i wzburzając nagromadzone osady, co uwalnia zgromadzony w nich fosfor.

Po trzecie, dzikie kąpieliska, czyli wygoda kosztem przyrody W przeciwieństwie do legalnych kąpielisk, które mają ściśle wyznaczoną strefę użytkowania i są monitorowane pod kątem jakości wody, dzikie zejścia nie podlegają żadnej kontroli. Korzystając z nich, plażowicze zadeptują roślinność, degradują strukturę brzegu i samą swoją obecnością zakłócają życie okolicznych zwierząt. Z człowiekiem nad wodą pojawiają się również śmieci, muzyka, olejki do opalania i dziesiątki substancji, bez których środowisku naturalnemu byłoby lżej. Legalne kąpieliska powstają po to, aby ograniczyć tę antropogeniczną presję na rzeki i jeziora, a odpowiedzialny turysta powinien uszanować zasadę, że jest tylko gościem i tak się zachowywać.

Bibliografia:

  • Jabłońska, E.; Wiśniewska, M.; Marcinkowski, P.; Grygoruk, M.; Walton, C.R.; Zak, D.; Hoffmann, C.C.; Larsen, S.E.; Trepel, M.; Kotowski, W. Catchment-Scale Analysis Reveals High Cost-Effectiveness of Wetland Buffer Zones as a Remedy to Non-Point Nutrient Pollution in North-Eastern Poland. Water 202012, 629. https://doi.org/10.3390/w12030629
  • Serafin, A.; Sender, J.; Bronowicka-Mielniczuk, U. Potencjał krzewów, roślinności brzegowej i makrofitów jeziora do pełnienia funkcji bariery fitogeochemicznej dla substancji biogennych różnego pochodzenia. Woda 2019 , 11 , 290. https://doi.org/10.3390/w11020290
  • Raport z klasyfikacji i oceny stanu jednolitych części wód powierzchniowych wykonanej w roku 2025 na podstawie danych z lat 2019-2024, GIOŚ, Warszawa, wrzesień 2025
  • Zasoby wodne w Polsce – ochrona i wykorzystanie Jan Rączka, Krzysztof Skąpski, Tomasz Tyc, Warszawa, czerwiec 2021
  • https://www.gov.pl/web/wody-polskie-gdansk/pomosty-do-legalizacji